Jubileusz KOMPLUS – 20 lat na rynku IT

Firma KOMPLUS obchodzi 20 lecie działalności na rynku IT. O historii firmy i jubileuszowych przemyśleniach podsumowujących 20 lat pracy opowiada w wywiadzie szef firmy KOMPLUS, Bartłomiej Domański.

—–


Firma KOMPLUS obchodzi w tym roku 20 lecie działalności. Szybko zleciało?

Tak, bardzo szybko.


Zarejestrowałeś KOMPLUS w 1999 roku. Opowiedz, jak to było na początku?

Zanim założyłem własną działalność byłem handlowcem w firmie produkującej i dostarczającej sprzęt komputerowy. Miałem wtedy poczucie, że sprzedaż sprzętu to trochę za mało, że przydałoby się jeszcze oprogramowanie. Myślałem o własnej firmie, chciałem oferować Klientom komputery plus „coś jeszcze”. Stąd nazwa mojej firmy „KOMPLUS”, a pierwsze oprogramowanie napisała dla firmy moja żona, potem do pracy przyszedł Bartek Błądek i tak to się potoczyło.

Założyłeś własną działalność w bardzo młodym wieku, zaraz po studiach. To był impuls, czy przemyślana i zaplanowana decyzja?

Praca dla kogoś była w moim życiu epizodem, bo właściwie od szkoły średniej pracowałem na własny rachunek. Razem z bratem mieliśmy działalność, prowadziliśmy prace na wysokościach: wieszaliśmy billboardy, malowaliśmy duże reklamy na blokach. Później ze względu na studia to przerwałem i zatrudniłem się na etacie pracując dla kogoś. Tam zdobyłem trochę wiedzy merytorycznej z branży informatycznej,  jednak zawsze wiedziałem, że będę miał swoją działalność.

Te lata 90siąte mi osobiście kojarzą się ze składaniem komputerów w garażach. Ten CRM o którym wspomniałeś to musiało być bardzo innowacyjne rozwiązanie na tamte czasy?

Było bardzo innowacyjne. W ogóle myślenie o tym, żeby działalność handlową wesprzeć jakimś systemem… to takiego myślenia w ogóle nie było. Natomiast mi, jako osobie odpowiedzialnej za działalność handlową, bardzo takiego narzędzia w pracy brakowało. Zacząłem tracić kontrolę nad tym, z kim się umówiłem, gdzie, jaki mam wykonać kolejny krok itp.


Wtedy w ogóle było bardzo mało rozwiązań na rynku. Pamiętam, że jak przyszedł do pracy, do KOMPLUS, Przemek Szuba i próbowaliśmy sprzedawać ten system, to ludzie nie wiedzieli co to jest CRM. Budowaliśmy trochę ten rynek i te potrzeby, tłumaczyliśmy ludziom co zyskają. Byliśmy naprawdę jednym z pierwszych polskich producentów systemu CRM w Polsce.


Mnie, przy własnej firmie bardzo zainspirowała książka Billa Gatesa, którą wtedy przeczytałem. On miał takie myślenie jak digitalizować różne obszary działalności gospodarczej i wspierać je systemami. Wtedy, w roku 1999 to było rewolucyjne podejście, ponieważ każdy myślał tylko kategoriami komputer, drukarka, sieć a myślenie Billa Gatesa było kategoriami rozwiązań i wsparcia biznesu.


Od początku takie myślenie mi przyświecało „systemy informatyczne dla Twojego biznesu”. Aby nie robić informatyki dla samej informatyki tylko robić informatykę wspierającą biznes. A więc nawet jeśli kupujemy komputery do firmy to nie kupujemy najtańszych tylko po to, żeby je mieć, tylko takie na których można szybciej pracować, z którymi będzie mniej problemów technicznych.


Wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań to duże wyzwanie. Często bywa tak, że zanim się przyjmą to trzeba wydać fortunę na działania marketingowe. Trzeba poświęcić dużo czasu na edukację potencjalnych Klientów. Dużo czasu minęło zanim sprzedałeś pierwszy system CRM?

Sprzedaliśmy bardzo szybko… Ale trafiliśmy na bardzo otwartego Klienta, to była firma szkoleniowa Kalkstein. Od nich też bardzo dużo się nauczyliśmy. Bo my wiedzieliśmy co to jest CRM, mieliśmy początkowe narzędzia, ale oni mieli zbudowany gotowy system papierowy, do którego potrzebowali wsparcia systemowego.


Natomiast o to, ile czasu trwało edukowanie Klientów trzeba by zapytać Przemka Szubę, bo to on głównie zajmował się sprzedażą CRM. Ja to zainicjowałem a to koledzy zajęli się spotkaniami z potencjalnymi Klientami i opowiadaniem o możliwościach systemu.


Ale rzeczywiście te firmy z którymi w tamtych czasach współpracowaliśmy to były firmy innowacyjne, które dynamicznie się rozwijały, w których ludzie bardzo otwarcie patrzyli i patrzą na biznes, na różne ciekawostki.


Miałeś chwile zwątpienia, że może nie systemy, tylko jednak sprzęt IT, komputery. Że to się szybciej sprzedaje, można łatwiej zarobić pieniądze?

Wiadomo, że zastanawiałem się nad tym, gdzie i na co jest popyt. Ale myślę, że ważne jest to, żeby robić to co się lubi, a mnie odpowiadały usługi. W sensie takim kompleksowym, to znaczy, że jak ktoś kupi od nas opiekę IT, a potrzebuje oprogramowania, to mu to oprogramowanie napiszemy, jak jeszcze dodatkowo potrzebuje komputery to mu te komputery dostarczymy. To jest bardzo ciekawe, że można te tematy łączyć i integrować te rozwiązania ze sobą. I doradzać Klientowi kompleksowo.


Jako zewnętrzna firma informatyczna napotykamy coraz częściej u Klienta na problemy takie czysto biznesowe np. jak usprawnić działanie systemu sprzedaży, i świadcząc usługi kompleksowe jesteśmy w stanie doradzić Klientowi w którą stronę ma pójść, rozumiemy jego potrzeby, wiemy jak ma wyglądać infrastruktura pod oprogramowanie. Taka wiedza z różnych obszarów to jest nasza duża zaleta.


Wydaje mi się, że teraz na rynku spotyka się takie dwa bieguny usług/firm. Albo firmy z bardzo wąską specjalizacją, albo firmy z „holistycznym” podejściem do działalności. Na przykład z zakresu informatyki to będzie wiedza o prowadzeniu biznesu, tworzenia oprogramowania i znajomość nowoczesnego sprzętu komputerowego, technologii…

Wydaje mi się, że tak. Podam taki przykład drzwi montowanych w domu. Jak potrzebowałem wymienić drzwi to szukałem specjalisty od drzwi. Specjalista szybko i fajnie założył drzwi, ale zostawił mnie z bardzo dużym problemem, bo pouszkadzał ściany, czego się spodziewałem przy takiej pracy. Ponieważ specjalista od drzwi naprawami ścian się nie zajmuje, to teraz muszę szukać kogoś kto mi te ściany wyremontuje i zajmuje mi to już trzy tygodnie. Jakość takiego rozwiązania jest bardzo niska. Tak samo jest tutaj, że z jednej strony fajnie kupić komputery u kogoś kto się w tym specjalizuje np. jakiś portal, ale później mam kwestie zainstalowania, a jeśli to jest jeszcze jakiś serwer to jeszcze customizacji pod oprogramowanie i pojawia się szereg problemów. W związku z tym wydaje mi się, że Klienci coraz częściej doceniają takie holistyczne podejście do współpracy.


Takie podejście wymaga posiadania w zespole specjalistów z wielu dziedzin oraz kierowników projektów z takim ogólnym, szerokim spektrum wiedzy i dużym doświadczeniem.

Tak właśnie jest i w KOMPLUS tacy specjaliści są.


W tej chwili KOMPLUS jest stabilną firmą, składa się z kilkunastu pracowników. Większość z nich pracuje w firmie kilka, a nawet kilkanaście lat. Mają duże doświadczenie, dobrze się znacie…

Tak, jesteśmy taką „starą ekipą” (śmiech)


Mógłbyś myślę spokojnie na tym etapie rozwoju zająć się już tylko zarządzaniem i aspektami technicznymi prowadzenia firmy. A jednak jesteś między pracownikami, jeździsz do Klientów a bezpośredni numer telefonu do Ciebie jest podany oficjalnie na stronie www. Wydaje mi się to trochę nietypowe.

Hmm, może tak. Czasem nawet myślę, że może powinienem być takim szefem z sekretarką przed drzwiami (śmiech). Ale to jest kwestia tego co się lubi. Jak się lubi pracować to człowiek nie ma z tym problemu. Ciężko mi sobie wyobrazić taką sytuację, że się zamykam w gabinecie i tylko zajmuję się opracowywaniem strategii. To nie ja. Wolę działalność w terenie.


Co jest najważniejsze dla Ciebie jako właściciela firmy, czym się kierujesz w pracy, w relacjach z Klientami, pracownikami?

Na pewno jestem taki sam w pracy jak i poza pracą. Ważne jest dla mnie to, że jak się z kimś umawiam to staram się dotrzymać słowa i nie budować specjalnie barier między ludzkich. Nie stosuję żadnych strategii.  Zarówno z Klientami jak i z pracownikami mam takie naturalne i szczere relacje.


Z resztą u nas w firmie tak jest, że wszyscy przychodzą i po prostu sobie pracujemy. Nie ma specjalnych wytycznych, dress codu, jakichś sztucznie stworzonych zasad. Ja mam takie wrażenie, że jak zaczynamy wymyślać takie wewnętrzne procedury to nie funkcjonuje to do końca dobrze. Takie mam doświadczenie po 20 latach. 


Czyli można powiedzieć, że w KOMPLUSie jest takie środowisko naturalnie stworzone przez osoby, które tam pracują.  Każdy musi się nauczyć w nim funkcjonować, współpracować z resztą załogi…

Tak jest rzeczywiście. Jak przychodzą nowe osoby to naturalnym jest, że się uczą funkcjonować w tym środowisku, nie dostają specjalnych wytycznych na piśmie. Na początku są problemy, ale to sobie komunikujemy, rozmawiamy. Zazwyczaj naginając się trochę z obydwu stron, wypracowujemy wspólny model współpracy.


W Amerykańskich książkach, które podczas studiów czytałem, było napisane, że najważniejsi są pracownicy i na początku jak zaczynałem działalność to nie do końca to rozumiałem. Ale przez te 20 lat uczyłem się tego i potwierdzają to moje doświadczenia. Najlepiej pokazują to okresy urlopowe. Ja wyjeżdżam na dwa tygodnie i potrafię nie mieć ani jednego telefonu z firmy, co pokazuje, że pracownicy sobie bardzo dobrze radzą. I ten mechanizm naturalnie stworzony, bez takich restrykcyjnych procedur, działa. Ludzie są fajnie zaangażowani. Jak to kiedyś jeden z naszych pracowników Mirek Kozioł powiedział, i to mi się podobało, że on jest taką jednoosobową firmą w firmie. Na co dzień odpowiada samodzielnie za swój obszar, na którym działa, ale jednocześnie dostosowuje się trybami do innych takich jednoosobowych firm jak on, tzn. innych pracowników i do większego organizmu jakim jest KOMPLUS.  I tak to jest, że każdy pracownik ma ten swój obszar do pracy i swobodę, a firma KOMPLUS jest taką „czapą” która ma im pomagać i wspierać.


Dawanie samodzielności to ważna umiejętność… Nie włącza ci się czasem tryb kontroli? Jak coś się nie układa, jest mniej zleceń? W sytuacjach stresowych to naturalny odruch, że chcemy osobiście dopilnować, upewnić się, że to najlepsze rozwiązanie. Jako szef z pewnością czujesz się odpowiedzialny za firmę i załogę…

Na pewno tak mam. Przez to, że sam pracuję w terenie to zdarza mi się, że zaczynam się wtrącać za bardzo, ale oni wiedzą już jak wtedy ze mną postępować. Cały czas pracuję nad tym. Staram się trzymać jako szef rękę na pulsie, ale mimo wszystko dawać tę swobodę, o której mówiłem.


Bardzo zmieniło się prowadzenie biznesu przez te 20 lat?

To co jest istotne, to zmieniło się zarządzanie zmianą. Nie ma właściwie żadnej stabilizacji, cały czas trzeba dostosowywać się do warunków, bardzo duża kwestia elastyczności. Nie ukrywam, że czasem z tą elastycznością mam problem….


Zmieniła się też sama forma pracy, że można popracować zdalnie. Przy czym widzę, że to nie jest tak że przyszła rewolucja i zmiotła wszystko, czyli te standardy starej pracy które były 15 lat temu. Raczej pojawiły się nowoczesne dodatki do tej pracy. Uważam, że te trendy futurystyczne trzeba traktować zdroworozsądkowo i widzę, że te firmy, które są otwarte na nowości, ale zachowują zdrowy rozsądek to wygrywają.


Przykładem są komputery stacjonarne. Wszyscy wieścili, że w 100% zostaną zastąpione laptopami. Moje zdanie jest takie, że na dzień dzisiejszy jest zastosowanie i dla laptopów i dla komputerów stacjonarnych i wielokrotnie to testowaliśmy u Klientów. Są takie stanowiska np. programisty, księgowej czy grafika, gdzie zdecydowanie lepiej pracuje się na komputerze ze względu na wydajność czy możliwość rozbudowy. A również patrząc na aspekty czysto-ludzkie, grafik, który ma świadomość, że nie zabierze komputera do domu wydajnie pracuje w pracy, a w domu naprawdę odpoczywa.


Cały czas specjaliści mówią o tym, że na świecie od kilku lat największy udział w rynku mają usługi telekomunikacyjne, a najszybciej zwiększa się popyt na oprogramowanie dla przedsiębiorstw oraz usługi IT. W Polsce rzeczywiście powstają startupy, jest dużo opcji dofinansowania projektów IT ze środków Unijnych, ale mimo to w badaniach wygląda to mizernie (w 2017 roku to był 1% wzrostu). Jakie jest Twoje zdanie?

My jesteśmy firmą oferującą usługi, a nie firmą producencką w związku z tym ciężko jest mi się wypowiadać. Rzeczywiście jest w Polsce dużo sturtup-ów, sporo jest dobrych programistów. Jesteśmy takim europejskim zagłębiem programistycznym, ale wydaje mi się, że duża większość tych usług to są usługi outsourcingowe. Coraz więcej firm z zagranicy zleca outsourcing IT w Polsce. Piszemy dla kogoś, a za mało tworzymy produktów i właściwie, poza kilkoma rozwiązaniami, nie udało nam się wybić na rynek światowy. Gdybyśmy tworzyli produkty i marki to byłoby to bardziej długowieczne.


Ale wydaje mi się, że nie jesteśmy w dalekim tyle, bo mamy bardzo dobrych specjalistów. I to, że to w Polsce otwierają się centra outsourcingowe to nie jest tyko kwestia ceny, ale przede wszystkim rzetelności. Wielkie korporacje zaczęły uciekać z Indii właśnie ze względu na niską jakość.


Masz wizję rozwoju swojej firmy? Myślisz o tym, gdzie chciałbyś żeby KOMPLUS był za 20 lat?

Aż tak to wolę nie myśleć (śmiech). A gdzie będzie za kilka lat…
Wydaje mi się, że my nie mamy takiej tendencji do tego, żeby się bardzo rozwijać pod względem ilości pracowników, ale chcemy się rozwijać pod względem jakości naszych usług i wiedzy jaką naszym Klientom dostarczamy. Bardzo dużo inwestujemy w szkolenia, w to żeby poznawać nowe technologie, żeby coraz bardziej być firmą dostarczającą know-how, żeby wspierać Klientów. Zgodnie z tą ideą „systemy informatyczne dla Twojego biznesu”. Inwestując w tą wiedzę będziemy się stawali coraz bardziej takim solution provider-em, dostawcą rozwiązań… a nawet wyżej, czyli dostawcą pewnych wartości. Poprzez te technologie informatyczne będziemy się starali coraz bardziej pomagać Klientom w rozwoju ich biznesu.


I to nie taki truizm, bo każda firma tak mówi. To wymaga od nas dużej wiedzy informatycznej, merytorycznej i produktowej, ale połączonej z bardzo silną wiedzą biznesową i zbudowania pomostu między tym biznesem a informatyką.


Tak bym to sobie wyobrażał.


Życzę Ci tego, oraz całemu KOMPLUSOWi. Bardzo dziękuję za rozmowę.